środa, 25 grudnia 2013

Rozdział 1 - Reinkarnacja


Rozdział 1 – Reinkarnacja
*trzask*
- Jesteście pewni? …. Mi się … coś…
- Dobrze … sprawdźmy to …
Mała nazo-dziewczynka usłyszała trzask i w jednej chwili całą kapsułę hibernacyjną wypełniło światło przezierające przez gałęzie leśnych drzew.  Delikatnie poruszyła się i spróbowała otworzyć oczy, niestety  przez  tę niespodziewaną jasność nic nie mogła dojrzeć. Wyciągnęła delikatnie dłoń w stronę światła i poczuła zimną stal. „Chłodne … ostre … ”. W jednej chwili w jej dłoniach pojawiły się dwa małe grawitony, a ona sama z prędkością światła wyskoczyła z kapsuły i przygwoździła do ziemii chłopaka o czerwonych włosach.
-Whoaah!! Spokojnie! Nic ci nie chcemy zrobić …
*Nazo-Analiza-AKTYWOWANA*à „Chcemy – czasownik, liczba mnogaà  „Liczba mnoga – zbiorowy wykonawca czynności.”
-Zbiorowy …. Wykonawca … kilka … osób …
Usłyszała szmer zza drzewa nieopodal. Niczym błyskawica w tamytm kierunku poleciał drugi grawiton, który uderzając z całą swoją siłą, wypchnął z kryjówki trzy inne postacie.
*Analiza poszczególnych danych osobowych – AKTYWACJA*
-Hej … -spojrzała w strone, z której dobiegał głos. Płomiennowłosy chłopiec wciąż leżał u jej stóp, unieruchomiony mocą grawitonu. Zbliżyła się nieco bardziej do niego i spojrzała prosto w jego oczy.
- K … Kim jesteś? – powoli odzyskiwała kontrolę nad swoim oprogramowaniem, więc powiedziała bardziej wojowniczym tonem :
-Dlaczego przerwaliście proces reinkarnacji nazoidów?!
-Może najpierw byś mnie wypuściła, a potem  żądała odpowiedzi??!! Weź ze mnie to coś! – szarpał się czerwonowłosy. Nazo-dziewczynka zdezorientowana takim obrotem spraw, przywołała grawitony, po czym je zdezmaterializowała.  Pospiesznie wycofała się i skryła za kapsułą. Grupka śmiesznych ludzi spojrzała na siebie po czym podeszła bliżej. Przed szereg wyszła elfia wojowniczka o złocistych włosach i wyciągnęła w stronę nazo-dziewczynki dłoń:
-Cześć! Jestem elfią wojowniczką z południa i nazywm się Rena. – uśmiechnęła się promieniście po czym dodała – to są moi przyjaciele. – wskazała ręką na małą dziewczynkę o fioletowych włosach: - To jest Aisha, jest czarodziejką. Ten dzikus w czerwonych włosach to wojownik o imieniu Elsword. A ten chłopiec w czarnych włosach to Raven…
 Oczy nazoidki skierowały się w stronę zakapturzonej sylwetki, która skryła się w cieniu drzew. Był to chłopiec, nieco wyższy, o czarnych włosach. Stał z przymkniętymi oczami pod drzewem i zdawał się nie przejmować całym zajściem.
-… poznaliśmy. O! Zapomniałabym. Raven jest półnazoidem! Nie sądzisz, że to …
W mgnieniu oka mała stała twarz w twarz z pół-nazoidem o imieniu Raven. Chłopiec otworzył oczy i ujrzał dokładnie naprzeciw swoich oczy tak błękitne, że aż białe. Nie podziewał się tego, więc przewrócił się i zaczął uciekać. Nazoidka podążała za nim, aż nie natrafił na drzewo, któro uniemożliwiło mu dalszą ucieczkę. Czekał w bezruchu na to, co się będzie działo dalej. Jednak dziewczynka tylko wpatrywała się w jego oczy, po czym podniosła dłoń i spletła ją razem z mechaniczną dłonią Ravena.
-Czekaj, czekaj! Co ty …. – nagle błyskawica niezwykle intensywnej energii przeszła pomiędzy nimi. Raven był zszokowany. W jego oczach przemijało całe życie tej małej nazo-istoty. Było one przepełnione bólem, cierpieniem, ale nie dało się w nim dopatrzeć żadnych emocji. Przez jego umysł przenikały coraz szybciej kolejne obrazy. Kobieta, chłopiec, roboty, wojna, martwe nazoidy, krew, kapsuła, generator, a w końcu nic…. Powoli zaczął odzyskiwać na nowo świadomość.
- Raven! Raven! Nic ci nie jest?! Co się stało? – u jego boku zjawiła się złotowłosa wojowniczka. Na początku to wyglądało śmiesznie, dopóki twoja głowa nie opadła, a ten nazoid nie spadł. O co w tym wszystkim chodzi?!
-W porządku – odpowiedział chłopiec – gdzie ona jest? To było przerażające uczucie. Wojna … i krew…
-Raven, Rena patrzcie na nią! Coś jest chyba nie tak! – zawołała Aisha.
Nazoidka wciąż leżała, jednak nie straciła świadomości, jej oczy były otwarte, całe przyjęły kolor bieli i rozpraszały mroki nadciągającej nocy. Cała czwórka przyjaciół uklękła nad nią. W chwili, w której Aisha dotknęła jej ramienia, jej oczy zapaliły się na płomnienny kolor a ona zaczęła przeraźliwie krzyczeć .
-Puszczajcie, puszczajcie! Ogień! Nie! Krew …
-Elsword zrób coś! – wrzasnęła wreszcie Aisha.
Elsword nie miał pojęcia, co zrobić w tej sytuacji, spanikował i …. spoliczkował nazoida najmocniej jak tylko mógł. Ręka niemiłosiernie go zabolała, ale to chyba pomogło, bo krzyk ustał, a oczy nazo-istoty znów wróciły do pierwotnego stanu. Ujrzała nad sobą przerażone twarze wszystkich czterech osób. Błyskawicznie, jak gdyby nigdy nic, zerwała się z ziemi. Jej grawitony w jednej chwili zmaterializowały się, uniosły swoją władczynię w górę, a ona z całej siły się zamachnęła i spoliczkowała chłopca o czerwonych włosach tak, że runął na pobliskie drzewo.
-Auuu …
Pozostali wybuchnęli śmiechem. Nazoida nieco to zmieszało. Jednak w jednej chwili jej grawitony zniknęły, a jej świadomość, tak samo zresztą jak oczy, zasnuła czarna mgła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz